Wpisy
Co i rusz słyszę o apelach o to, żeby zostawiać uchylone okienka do piwnic, żeby koty mogły się ogrzać. Żeby nie zamarzły, żeby je dokarmiać itepe.
Jednocześnie na naszych osiedlach coraz bardziej zamykamy się na innych ludzi. Na klucze zamykamy zsypy, zamykamy się za szlabanem domofonu nie pozwalając nikomu obcemu wejść do tego zsypu albo na klatkę. Bojąc się, żeby czasami ktoś nie wyrzucił torebki ze śmieciami na nasz koszt... Nie zastanawiamy się, że czasem nasze zamknięcie może pozbawić kogoś życia. Że zsyp czy klatka schodowa to dla niektórych osób żyć, albo nie żyć. Że niejednokrotnie ciepło przyblokowego śmietnika może uratować komuś życie. Że jedzenie znalezione w tym śmietniku, które w tak ogromnych ilościach wyrzucamy, może nakarmić czasami niejedną osobę, która je znajdzie.
Nie mówię, żeby nie pomagać zwierzętom, chociaż strasznie wnerwia mnie to, że w piwnicy niemiłosiernie śmierdzi kocimi szczynami, jednak zachowajmy rozsądek. Zachowajmy proporcje. Nie zamykajmy się przed i na innych ludzi. Bo dla mnei to jest absurd, że otwieramy okienka kotom, przez które nasza piwnica śmierdzi, a z drugiej pozwalamy cierpieć innemu człowiekowi.
Proszę udostępniajcie ten wpis dalej.
Mięso kroimy w kostkę, w szybkowarze (jeśli ma grube dno, w przeciwnym przypadku na patelni) rozgrzewamy smalec. Na bardzo rozgrzany smalec wrzucamy pokrojone mięso. Obsmażamy mieszając od czasu do czasu. Dobrze jest jak mięso sie lekko zrumieni. W czasie kiedy mięso się obsmaża, obieramy i kroimy w piórka cebulę. Myjemy pora i kroimy go w paseczki. Do smażącego się mięsa wsypujemy słodką paprykę, sól i pieprz. Mieszamy i czekamy aż papryka przez chwilę się przesmazy razem z mięsem. Następnie wsypujemy cebulę i pora, wrzucamy suszone grzyby, sól, pieprz, Listki laurowe, ziele angielskie. Podlewamy odpowiednią ilością wody. Zamykamy szybkowar, gotujemy w szybkowarze 8 minut od momentu PPCW.
Zestawiamy szybkowar z palnika, schładzamy lub odparowujemy (wg instrukcji szybkowara). Otwieramy szybkowar. Dodajemy mrożonkę. Możemy dodać jeszcze to co nam wpadnie w ręce przy przeglądzie lodówki lub zamrażarki. Ja np dodałem kilka małych różyczek brokuła i małą paczuszkę mrożonych podgrzybków. Mozna dać np garść mrożonego groszku. Całość mieszamy, zuzupelniamy ewentualnie wodę. Zamykamy i gotujemy jeszcze 5 minut od momentu PPCW. Na koniec po otwarciu gulasz jest już praktycznie gotowy do podania. Jeśli komuś nie odpowiada konsystencja, to może go na własna rękę zagęścić. Jednak duża ilośc użytych warzyw zagęszcza go moim zdaniem w sposób naturalny i nie ma potrzeby, żeby go dalej zagęszczać.
Podawać go można z kaszą, ryzem, pampuchami, czy czymkolwiek lubicie jeść gulasz.
Patrz w czerwony punkt przez 15 sekund, skupiając na nim wzrok.
Następnie popatrz na sufit.

W nawiązaniu do poprzedniego mojego wpisu dotyczącego tego samego miejsca...
Wczoraj to co zobaczyłem, przeszło najśmielsze oczekiwania...
Wczoraj miałem na obiad barszcz. Udałem się wcześniej do sklepu, żeby kupić śmietanę do jego zabielenia. Poprosiłem o śmietanę. dostałem mały kubeczek "Śmiaetany do zup i sosów" producent: OSM Piątnica.
Przyszedłem do domu, zagrzałem barszcz, ogotowałem ziemniaki, obsmażyłem skwarki i cebulkę, ugniotłem to razem z ziemniakami.
Nalałem barszcz do talerza, otworzyłem śmietanę i...
W środku śnieżnobiała masa. Konsystencja gęstej wiejskiej śmietany. Zaraz zaraz. 18% to na pewno nie jest wiejska śmietana. 18% śmietana nie będzie raczej taka gęsta.
Rzuciłem oko na skład i gdyby nie to, że nie miałem nic w zamian, to miałem ochote to coś co na pudełku miało napisane Śmietana wyrzucić.
Po co tyle syfu dawać do śmietany?? Skrobia modyfikowana? Po co ja się pytam...
Nie można śmietany zrobić ze śmietany?
Tak czy inaczej wiem już czego nie kupować.
Tylko pozostaje pewien niesmak. Teraz już wszystko trzeba kontrolować, czy aby na pewno jest tym za co się podaje...
A to coś powinno nie móc nazywać się śmietaną. Powinno być tak jak z masłem tylko >82% tłuszczu mlecznego.
Na przełomie października i listopada zeszłego roku, dokonałem za pośrednictwem strony WWW, zgłoszenia do Straży Miejskiej.
Niestety nigdzie owego zgłoszenia nie zarchwizowałem.
Zgłoszenie odnosiło się tego, że na ul. Obywatelskiej na wysokości numeru 67, tuż przed przejściem dla pieszych po stronie północnej ul. Obywatelskiej, nieprawidłowo parkują samochody.
Genezą takiego stanu rzeczy jest to, że kiedyś (kilka lat temu) przeniesiono tam tymczasowo przystanek autobusowy, mieszczący się tuż przed Al. Jana Pawła II (Wtedy Al. Włókniarzy). Żeby ułatwić pasażerom dostęp do autobusów i umożliwoć im oczekiwanie na autobusy, teren ten został uzbrojony w chodnich. Niestety przystanek wrócił na swoje miejsce, a chodnika nie zdjęto i nie zrekultywowano tamtego trawnika. Po jakimś czasie chodnik ten zaczął być uważany przez kierowców za idealne miejsce do parkowania. Mimo iż wcześniej na ul Obywatelskiej tuż za ul. Cieszkowskiego znajduje się znak B-36 (zakaz zatrzymywania) z tabliczką "Nie dotyczy zatoki". Zatoka owa znajduje się tuż za XX Liceum Ogólnokształcącym.Sytuacja taka jest ze wszechmiar nieprawidłowa i niebezpieczna. Parkują tam niejednokrotnie duże auta typu VAN lub SUV, które skutecznie zasłaniają widoczność przechodzącym przez przejście pieszym. Nawet małe auta osobowe stanowią ogromne zagrożenie, gdyż przez to przejście przechodzą bardzo często dzieci, którym "osobówka" zdecydowanie przesłania widoczność. Jednocześnie nadjeżdżające samochody też mogą mieć problem z zauważeniem zbliżającego się do przejścia przechodnia.
W odpowiedzi na takie zgłoszenie otrzymałem od Straży Miejskiej taką oto odpowiedź (mailem):
Szanowny Panie!
W odpowiedzi na Pana zgłoszenie dotyczące tymczasowego przystanku w rejonie skrzyżowania Obywatelska/Rejtana pragnę poinformować, ze nasza kontrola w tym rejonie potwierdziła opisany przez Pana stan. W związku z powyższym sprawa została przekazana do ZDiT w Łodzi, który jest zarządcą drogi, z poleceniem jej rozwiązania. Sprawę prowadzi p. Kamil Błażałek z Wydziału Utrzymania Dróg ZDiT.
Z poważaniem
Mirosław Chatys
Z-ca Naczelnika OG
Było to 9 listopada ubiegłego roku.
Już 2 grudnia przyszedł do mnie mail od pana Zdzisława Sowińskiego, pracownika ZDiT. Można w nim przeczytać:
Pan Artur Nowacki
Nawiązując do treści listu przekazanego przez Straż Miejską dotyczącego nieprawidłowego parkowania pojazdów w rejonie przejscia dla pieszych przez ul. Obywatelska przy skrzyzowaniu z ul. Rejtana, uprzejmie wyjaśniam:
1. Podzielam Pana pogląd o występującym zagrożeniu.
2. Wypłytowanie fragmentu chodnika przed przejściem nie jest zatoką postojową.
3. Umieszczony na ul. Obywatelskiej znak B-36 (zakaz zatrzymywania) z tabliczką "Nie dotyczy zatoki" odnosi się do zatoki w rejonie istniejącej szkoły.
4. Stosownie do obowiązujących zasad, znak zakazu zatrzymywania, dotyczy tej strony drogi po której jest ustawiony, a więc wszystkich jej elementów składowych (jezdni , chodnika , trawnika, pobocza itp). Dodatkowa informacja umieszczona pod znakiem pozwala na parkowanie w istniejącej zatoce a więc wykonanym poszerzeniu jezdni, które łatwo zauważyć.Istniejące wypłytowanie o którym mowa nie jest zatoką i informacja uzupełniająca pod znakiem B-36 nie odnosi się do wypłytowanego trawnika.
5.Obowiązujące uwarunkowania prawne wynikające z Ustawy Prawo o ruchu drogowym dają miejskim służbom porządkowym (Policji i Straży Miejskiej) możliwość egzekwowania obowiązujących w tym względzie przepisów , a więc eliminacji parkowania w miejscu o którym mowa.Wyrażamy także pogląd, że demontaż płyt z istniejącego trawnika nie zmieni sytuacji. Powodem tego jest kumulacja w tym rejonie placówek handlowych przyciągająca, klientów , zaopatrzeniowców. itp.
6. Jedyną możliwością eliminacji parkowania w tym miejscu jest tylko skuteczne i ciągłe egzekwowanie obowiązujących przepisów przez służby porządkowe.
Z poważaniem
St. insp.Zdzisław Sowinski
W dniu dzisiejszym postanowiłem przesłać panu Sowińskiemu, taką oto odpowiedź:
Szanowny Panie, ,
Cieszę się, ze chociaż w kwestii stworzonego zagrożenia, podziela pan moje poglądy. Niemniej jednak ja pozwolę sobie na niezgodzenie się z napisanymi przez Pana tezami:
2. Wypłytowanie fragmentu chodnika przed przejściem nie jest zatoką postojową.
Po pierwsze jest to wypłutowanie trawnika płytami chodnikowymi. Po drugie może nie jest zatoką postojową w sensie administracyjno prawnym, jednak do słudzenia przypomina taka zatokę.
4. Stosownie do obowiązujących zasad, znak zakazu zatrzymywania, dotyczy tej strony drogi po której jest ustawiony, a więc wszystkich jej elementów składowych (jezdni , chodnika , trawnika, pobocza itp). Dodatkowa informacja umieszczona pod znakiem pozwala na parkowanie w istniejącej zatoce a więc wykonanym poszerzeniu jezdni, które łatwo zauważyć.Istniejące wypłytowanie o którym mowa nie jest zatoką i informacja uzupełniająca pod znakiem B-36 nie odnosi się do wypłytowanego trawnika.
Proszę mi tylko wytłumaczyć, czym wcześniejsze poszerzenie drogi różni się od wypłytowanego trawnika, oprócz tego, ze wypłytowany trawnik ma wyższy krawężnik.
5.Obowiązujące uwarunkowania prawne wynikające z Ustawy Prawo o ruchu drogowym dają miejskim służbom porządkowym (Policji i Straży Miejskiej) możliwość egzekwowania obowiązujących w tym względzie przepisów , a więc eliminacji parkowania w miejscu o którym mowa.Wyrażamy także pogląd, że demontaż płyt z istniejącego trawnika nie zmieni sytuacji. Powodem tego jest kumulacja w tym rejonie placówek handlowych przyciągająca, klientów , zaopatrzeniowców. itp.
A czy przede wszystkim organ, który utworzył tymczasowy przystanek autobusowy, nie powinien po wszystkim doprowadzić terenu do stanu pierwotnego? Zgodzę się, ze sam demontaż płyt może nie wpynąć na parkowanie, jednak demontaż płyt w połączeniu z rekultywacją trawnika i z przywróceniem palikowania, lub umieszczeniem separatorów, ma duże szanse na powodzenie. Kumulacja placówek hadnlowych nie ma tu nic do rzeczy. W czasie kiedy nie było płyt, a był trawnik wraz z metalowymi palikami, placówek handlowych było tyle samo, a jednak kierowcy nie parkowali w tym miejscu. Dopiero wyłożenie terenu płytami chodnikowymi stanowi dla nich niejako zachętę i zaproszenie. I jeszcze jedno - co jest ważniejsze: wygoda klientów punktów handlowych czy bezpieczeństwo pieszych w tym dzieci, poruszających się po tym przejściu dla pieszych.
6. Jedyną możliwością eliminacji parkowania w tym miejscu jest tylko skuteczne i ciągłe egzekwowanie obowiązujących przepisów przez służby porządkowe.
To nie jest jedyna możliwość. To może yc narzędzie, ale na pewno będzie zdecydowanie skuteczniejszy w przypadku, kiedy teren będzie zrekultywowany, a kierowcy będą mieli utrudnione parkowanie w tym miejscu (palikowanie, które było stosowane przed przerobieniem terenu na tymczasowy przystanek MPK, a które występuje wcześniej na tym trawniku).
Jednocześnie z przykrością muszę poinformować, że od czasu, kiedy ptrzymałem Pana odpowiedź w tej sprawie, nie widziałem żeby którykolwiek z parkujacych tam samochodów miał kiedykolwiek założoną blokadę, lub żeby odpowiednie służby wypisywały komukolwiek tam parkującemu mandat. Jeśli jestem w błędzie to proszę mnie z niego wyprowadzić. Chciałbym się mylić.
Na zakończenie chciałbym powiedzieć, ze podtrzymuję swój wniosek o zrekultywowanie terentu do stanu pierwotnego, co zdecydowanie przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa w tym rejonie.
Z poważaniem
Artur Nowacki
Oczywiście o dalszym przebiegu spraw będę informował już teraz na bieżąco.
[EDIT]
A tak nasz “Parking” wyglądał dzisiaj:
Jak widać auto skutecznie zasłania widoczność pieszym:
. 6- 70 dag Śledzi typu Matias
. 2 1/2cytryny
. Mały słoiczek kaparów
. 2 cebule
. Oliwa
Śledzie kroimy na dzwonka. Jeśli są to śledzie z zalewy, to przed pokrojeniem namaczamy je na 15 minut w zimnej wodzie. Jedną cytrynę, razem ze skórką, kroimy w ćwierć plasterki. Cebulę kroimy na dwu centymetrowe paseczki. No naczynia (najlepiej szklanego) wkładamy warstwę cebulki, na to układamy pokrojoną cytrynę i kapary, a na to śledzia. Układamy w ten sposób 2 - 3 warstwy. Do naczynia wyciskamy (uważając na pestki) pozostałe półtorej cytryny. Całość zalewamy oliwą. Wstawiamy do lodówki. Serwujemy po minimum 24 godzinach.

Płaty śledzia jeśli są kupione świeże namaczamy na 15 minut w zimnej wodzie z octem w proporcji 7:3. Jeśli są to śledzie na tacce w oleju, to wtedy wyciągamy je, żeby się odsączyły. Tak przygotowane śledzie kroimy na kawałki mniej więcej 4 cm. Pumpernikiel lub ciemny chleb kroimy w takie same kawałki jak śledzie. Na tacy układamy chleb, na to kładziemy śledzia. Każdy kawałek śledzia smarujemy ostrą musztardą. Na to układamy ćwierć plasterka cebuli. Może być stosunkowo grubo pokrojona, ale bez przesady. Na cebulę układamy plasterek jabłka (jabłka wcześniej kroimy na ćwiartki i każdą ćwiartkę kroimy na plasterki grubości ok. 2mm). Na jabłko układamy plasterek kiszonego ogórka. Na ogórka plasterek jajka na twardo. Na sam wierzch kładziemy pół łyżeczki majonezu. Całość wieńczymy kilkoma groszkami konserwowymi, lub kaparami. Na koniec wbijamy w środek wykałaczkę, która ułatwi nam nakładanie na talerz.
Składniki
Wykonanie
Warzywa obieramy i ścieramy na tarce na grubych oczkach, ziemniaki kroimy w kostkę. Wodę po golonce zagotowujemy z liśćmi lubczyku, w razie potrzeby dolewamy świeżej wody. Do gotującej się wody wsypujemy kaszę. Mieszamy. Po 15 minutach gotowania się kaszy wrzucamy wszystkie warzywa. .Gotujemy do chwili, aż warzywa będą miękkie. Krupnik najlepszy jest na drugi dzień.